Sylveco: Lekki krem rokitnikowy & Krem brzozowo-rokitnikowy z betuliną.

Hej! Po trzech miesiącach używania kremów Sylveco nadszed łczas na ich recenzję. Mam lekki krem rokitnikowy oraz krem brzozowo-rokitnikowy ...

Hej! Po trzech miesiącach używania kremów Sylveco nadszed łczas na ich recenzję. Mam lekki krem rokitnikowy oraz krem brzozowo-rokitnikowy z betuliną. Pierwsząwersję stosowałam na dzień, a drugą na noc. Marka Sylveco cieszy się wieloma pozytywnimi opiniami w inernecie. Właśnie one skłoniły mnie do zakupu tych dwóch kosmetyków. Jesteście ciekawi czy polubiłam te kremy? Ten post jest dla was idealny!





Na początek kilka słów o tym dlaczego wybrałam akurat serię z rokitnikiem. Przytoczę tutaj kilka słów od producenta.

"WSKAZANIA: do pielęgnacji skóry zmęczonej, ze zmarszczkami, szarej i ziemistej, pozbawionej blasku, przesuszonej; w przypadku trądziku różowatego, rozszerzonych naczynek."

Często pracuję do późnych godzin nocnych, przez co moja skóra nie zawsze jest wypoczęta. Zmarszczek raczej nie mam, bo jestem jeszcze młoda. Moja skóra jest sucha, potrzebuje głębokiego nawilżenia, ale jest skłonna do niedoskonałości. Poza tym mam kilka rozszerzonych naczynek. Porównując inne wersje kremów Sylveco uznałam, że ta najbardziej zaspokoi potrzeby moej skóry.

Ta recenzja będzie się nieco różnić od innych. Nie będę tutaj dzieliła wszystkich informacji i moich spostrzeżeń na poszczególne kategorie. Każdy krem opiszę z osobna. Zaczijmy od wersji lekkiej, na dzień.

Kremy kupiłam na www.mintishop.pl, kosztowały coś około 30zł. Można dostać je również w sklepach zielarskich, nie widziałam ich nigdzie indziej stacjonarnie.

OD PRODUCENTA:

Lekki krem rokitnikowy:
Hypoalergiczny lekki krem rokitnikowy jest przeznaczony do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju cery i zapewnia ochronę skóry z oznakami starzenia. Zawiera bogaty w witaminy i mikroelementy olej rokitnikowy, o wyjątkowym działaniu odżywczym, rewitalizującym i wzmacniającym. Ekstrakt z kory brzozy, dzięki właściwości pobudzania syntezy kolagenu i elastyny, skutecznie opóźnia proces powstawania zmarszczek. Naturalne oleje roślinne i masło karite odbudowują warstwę wodno-lipidową i w połączeniu z alantoiną zapewniają skórze szybkie ukojenie. Ekstrakt z aloesu przywraca właściwy poziom nawilżenia, natomiast dodatek witaminy E zabezpiecza skórę przed negatywnym wpływem środowiska. Ekstrakt z mydlnicy lekarskiej, zawierający saponiny, ułatwia wnikanie składników aktywnych głębiej do skóry. Krem może być stosowany pod makijaż oraz na okolice przemęczonych oczu.
Dobre efekty uzyskamy stosując równolegle krem brzozowo-rokitnikowy z betuliną na noc, w celu lepszego odżywienia skóry.
Pojemność: 50 ml

MOJA OPINIA:

Kosmetyk zamknięty jest w ładnym, estetycznym opakowaniu z pompką, która się nie zacina. Dzięki niej możemy wydobyć tyle produktu ile potrzebujemy. Pompka jest też bardzo higieniczna. Lekki krem rokitnikowy w rzeczywistości  jest na prawdę bardzo lekki, przez co idealnie nadaje się pod makijaż. Może i ochronił moją skórę przed oznakami starzenia, ale przez jego pomarańczowy kolor, i dziwny, ziołowy zapach od pierwszej aplikacji wiedziałam, że nie będzie to mój krem idealny. Krem jak już wspomniałam i jak możecie zobaczyć na zdjęciach jest pomarańczowy. Jego nieumiejętne roztarcie spowoduje zmianę koloru naszej buzi. Mam wrażenie, że nawet jak dobrze go rozprowadzę na twarzy to kolor i tak w jakimś stopniu zostaje, ale nie wiem, może jestem przewrażliwiona.  Dla mnie ten krem jest za lekki, potrzebuję większego nawilżenia na dzień. Nie sprawdzi się u osób z przesuszoną skórą. Jego zaletą jest to, że szybko się wchłania. Polecam go osobom, które mają mniej wymagającą cerę, być może u nich się sprawdzi. Jest jeszcze jeden plus - jego wydajność. Używam go od 3 miesięcy i w opakowaniu nadal jest około połowa produktu. Krem  mnie nie uczula.


OD PRODUCENTA:


Krem brzozowo-rokitnikowy z betuliną:
Hypoalergiczny krem brzozowo-rokitnikowy z betuliną nie zawiera konserwantów ani kompozycji zapachowych, dzięki czemu jest szczególnie polecany dla skóry wrażliwej i skłonnej do uczuleń. Główne substancje aktywne - betulina i kwas betulinowy, uzyskiwane z kory brzozy - łagodzą i regenerują skórę. Krem został wzbogacony olejem z rokitnika, zawierającym przeciwutleniacze: witaminę C i karotenoidy, które mają właściwości odżywcze, gojące i ochronne - wspomagają naturalną odnowę komórek.
Na co dzień zaleca się stosowanie również uzupełniająco lekkiego kremu rokitnikowego, który zapewniając skórze długotrwałe nawilżenie, wyrównuje koloryt i przywraca blask.
Pojemność: 50 ml

MOJA OPINIA:
Ten krem wypadł nieco lepiej od swojego poprzednika. Jest gęsty i tłusty. Stosowanie go na dzień byłoby samobójstwem, dlatego idealnie sprawdzi się nakładany na twarz na noc. Zapach kosmetyku jest równie specificzny jak w przypadku jego lekkiej wersji. Tutaj nie przeszkadza mi akurat to, że barwi skórę na pomarańczowo, bo przecież w nocy, po kąpieli i aplikacji kremu gaszę światło i kładę się do łóżka. Wtedy chcę aby krem działał i nawilżał moją skórę. Oprócz tego, że rano mam lekko pomarańczową buzię, która jest nieco bardziej nawilżona niż wcześniej niczego specjalnego ze mną ten krem nie robi. Nie uczula i również jest bardzo wydajny. Została mi jeszcze połowa opakowania. Zużyję go, ale na pewno  nie kupię go ponownie.


PODSUMOWANIE:
Oba kremy bardzo mnie zawiodły. Nie będą się nadawać dla osób wyczulonych na zapachy i takich, które nie lubią mieć pomarańczowej twarzy. Oprócz tego nie poradzą sobie z cerą bardzo suchą. Na początku miałam wrażenie, że stowowanie obu kremów poprawiło kondycję mojej skóry, jednak się myliłam, to była zasługa innych produktów. Mam wrażenie, że wersja z betuliną zapycha moje pory. Zużyję oba kremy, bo nie lubię niczego marnować, ale nie mogę polecić ich osobom, które mją cerę podobną do mojej. W moim przypadku lepiej sprawdza się krem Nivea Soft, który kosztuje parę złotych. Marzę o tym, aby zużyć te kremy jak najszybciej. W następnej kolejności sięgnę po kremy Clareny. Miałam kilka próbek i byłam zachwycona. Tak więc poszukiwań idealnego kremu ciąg dalszy.

A wy miałyście coś z Sylveco? Jak sprawowały się kosmetyki?
Możecie polecić jakiś dobry krem pod oczy?

Zapraszam was do polubienia mojej strony na facebooku :)

Przeczytaj też...

23 komentarze

  1. miałam lekki krem brzozowy i tez za słabo nawilżał, a do tego jakoś gerneralnie mojej skórze nie służył :) i przyznam, że te wersje też do mnie nie przemawiają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musimy dalej szukać naszych ulubieńców w tej kategorii :)

      Usuń
  2. Duży plus za to że jest hipoalergiczny :)
    Szkoda że tak kiepsko się sprawdziły :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam kosmetyki z Sylveco i kilka z nich otrzymało tytuł roku :)
    Teraz czaję się na Vinek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo fajnie, że u Ciebie się sprawdziły :) Jak widać dla każdego co innego, a może gdybym spróbowała innych kosmetyków to też by mi się spodobały?

      Usuń
  4. Czasem widuje kosmetyki tej marki w sklepach, ale nigdy nie kupiłam. Kiedyś miałam ochotę na tonik, ale w końcu nie kupiłam. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może akurat by się u Ciebie sprawdził, nigdy nie wiadomo :)

      Usuń
  5. Ja na pewno nie należę do osób które lubią mieć pomarańczową twarz, więc ten zestaw odpada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety trzeba się nieco natrudzić aby nie sprawić sobie na twarzy pomarańczowych plam :D

      Usuń
  6. Ja używam właśnie lekkiego kremu brzozowego sylveco, i w sumie mam bardzo podobne odczucia. Krem nie jest tak treściwy, a tego właśnie oczekiwałam. Zapach mi, aż tak bardzo nie przeszkadza, poczekam z końcową oceną jak go wykończę, ale raczej nie wrócę do kremów tej marki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej, u mnie produkty z Sylveco sprawdzają się idealnie, mam już kolejne opakowanie lekkiego kremu brzozowego i moim zdaniem idealnie nadaje się pod makijaż. Polecam Ci hibiskusowy tonik do twarzy i lipowy płyn micelarny z tej firmy. Pięknie odświeżają i cera jest bardzo miękka i delikatna po ich użyciu. Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze, że wpadłam na twojego bloga bo zastanawiałam się nad kupnem :)
    zapraszam do mnie, coś zupełnie innego :)
    http://sayyestothedressss.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. oj nie, u mnie też by się nie sprawdziły.. intrygujące kolory tych kremów ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam chyba te kremy ciekawe czy u mnie spisze się w nawilżeniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. uwielbiam ich za płyn micelarny - jest genialny!

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam i raczej nie kupie, w ogóle ten kolor pomarańczowy jakoś działa na mnie odpychająco :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak otworzyłam słoiczek z kremem to nieco się przeraziłam i nie sięgam po niego zbyt chętnie :)

      Usuń
  13. na mnie właśnie średnio działają ich kosmetyki :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety po tych kremach mam uraz i nie skuszę się na nic innego od nich :)

      Usuń
  14. Mama kilka próbek kremu rokitnikowego i zapach jest trudny do zniesienia. Kolor jakoś mi nie przeszkadza.

    OdpowiedzUsuń

Flickr Images