Eyeliner z Lovely - hit czy kit?

Hej, dzisiaj opowiem wam trochę o eyelinerze z Lovely. Używam go prawie codziennie od kilku lat, więc znam go bardzo dobrze. Jakie są jego ...

Hej, dzisiaj opowiem wam trochę o eyelinerze z Lovely. Używam go prawie codziennie od kilku lat, więc znam go bardzo dobrze. Jakie są jego plusy i minusy? Czy eyeliner za 6zł może być dobrym produktem? O wszystkim dowiecie się za chwilę. Zapraszam dalej!



Zacznijmy może od tego, że moje powieki nie są tłuste. Cienie się na nich nie rolują, nic nie zbiera się w załamaniach (a jeśli już, to bardzo żadko). Moje powieki są po prostu bez problemowe. To na pewno wpływa na korzyść tego produktu i moje pozytywne odczucia wobec niego.

Kosmetyk jest dostępny w Rossmanach w szafach Lovely. Pierwszy raz sięgnęłam po niego kilka lat temu, kiedy chodziłam do gimnazjum, czy pierwszej klasy liceum i szukałam jakiegoś fajnego i jednoczeście taniego eyelinera. Jak widać spodobał mi się na tyle, że został ze mną do dziś.

 Opakowanie jest małe, zgrabne, na pewno nie otwiera się samo z siebie. Można powiedzić, że jest solidne. W środku znajduje się bardzo cieniutki pędzelek. To właśnie powód, dla którego tak bardzo kocham ten produkt. Dzięki cienkiemu pędzelkowi możemy narysować bardzo cienką kreskę na oku. Niektóre eyelinery mają ogromne, sztywne końcówki. Bardzo takich nie lubię. Ten aplikator z Lovely jest cieniutki, włoski są w miarę długie. Bardzo dobrze pracuje mi się tym produktem.



Kosmetyk jest bardzo wydajny, wystarcza na około pół roku codziennego stosowania. Uważam, że to bardzo dobry wynik. Eyeliner nie jest wodoodporny, dlatego nakładanie go w deszczowe dni nie będzie zbyt dobrym pomysłem. Łatwo zmywa się go moim ulubionym płynem micelarnym z Garniera. Dla mnie jest to plus, nie mam potrzeby malowania się produktami wodoodpornymi
na codzień.

Teraz czas na minusy. Zdecydowanie nie jest to produkt na wielkie wyjścia. Genialnie sprawdzi się na dzień, ale jeśli potrzebujemy czegoś trwałego to możemy się rozczarować. Lepiej zainteresować się innym produktem, na przykład eyelinerem w słoiczku z Inglota (Planuję napisać o nim oddzielny wpis, narazie uczę się jeszcze go obsługiwać, ale mogę wam zdradzić, że jest nie do zdarcia!). Czerń tego eyelinera nie jest jakaś bardzo mocno intensywna, ale zawsze można nałożyć drugą warstwę i problem znika.

Testowałam ten kosmetyk w różnych warunkach. po 17 godzinach pracy nieźle się trzyma na powiece, jednak w miejscu jaskółki lubi się ścierać i nie jest tak mocno widoczny jak od razu po nałożeniu.

Dla mnie jest to eyeliner doskonały na co dzień i chętnie po niego sięgam. Często słyszę komplementy na temat mojej kreski na oku. Zawdzięczam je właśnie temu małemu produktowi oraz wieloletniej praktyce. Jeśli malowanie kreski niezbyt wam wychodzi - po prostu musicie trenować! Za każdym razem będzie coraz lepiej.



A wy jakiego linera używacie najchętniej?

Przeczytaj też...

0 komentarze

Flickr Images