Inglot: Duraline & Refreshing Face Mist - pierwsze wrażenie

Hej! Znalazłam właśnie chwilę na to, aby podzielić się z wami moimi pierwszymi wrażeniami na temat dwóch tytułowych kosmetyków. Te maleństw...

Hej! Znalazłam właśnie chwilę na to, aby podzielić się z wami moimi pierwszymi wrażeniami na temat dwóch tytułowych kosmetyków. Te maleństwa skradły moje serce od pierwszego użycia. Dlaczego chciałam je mieć? Od dawna denerwował mnie fekt 'suchej skóry/pudrowości' po wykonaniu makijażu, o mgiełce do skóry suchej słyszałam same dobre opinie, dlatego się na nią skusiłam. A duraline? Ten produkt zna chyba każdy. Małe cudo, które robi coś z  niczego. Dopiero zaczynam się nim bawić, ale już się w nim zakochałam. Posiadam jedynie czarny eyeliner, mam za to kilka cieni do powiek w ciekawych kolorach. Dzięki duraline teraz mogę przemienić cień w eyeliner bez potrzeby kupowania kolejnego produktu. Kosmetyki, o których powiem wam dziś co nieco są wielofunkcyjne. 


 DURALINE


Ten płyn od dawna był na mojej liście marzeń. Za 25zł dostajemy 9ml produktu. Mając na uwadze to, że jednorazowo używamy kropelkę produktu opakowanie jest dość duże, a sam kosmetyk nie należy do drogich. Duraline trzeba zużyć w 9 miesięcy. Płyn mieści się w szklanym pojemniku. Zakrętka jest plastikowa, a w środku mamy jeszcze pipetkę, aby móc dokładnie dozować pojedyncze kropelki. Małe cudeńko zamienia suche produkty w płynne i potrafi odnowić zaschnięte  tusze do rzęs, czy pomady do brwi. Na pewno się u mnie nie zmarnuje. Jest to bardzo fajny i przydatny gadżet dla każdej fanki makijażu. Jeśli nie lubisz się malować i nie sprawia Ci to przyjemności nie polubisz się z duraline, bo będzie to dla Ciebie coś zbędnego. Równie dobrze, można kupić nowy tusz, czy po prostu kolorowy eyeliner. Ja w tym roku stawiam na minimalizm, lepszej jakości produkty, ale za to mniejszą ich ilość. Dlatego ten mały gagatek skradł moje serce. Dopiero się z nim poznaję i nie wiem jeszcze jakie do końca są jego możliwości. Kiedyś opowiem wam o nim więcej, dokładnie pokarzę co i jak. Narazie oceniam ten produkt na plus. Bardzo ważny jest fakt, że nałożony na powiekę w postaci eyelinera nie podrażnia oczu, a wykonany przy jego pomocy makijaż trzyma się bardzo długo. 


MGIEŁKA DO CERY SUCHEJ I NORMALNEJ


Małe, zgrabne, 50ml opakowanie tej mgiełki kosztuje 25zł. Zmieści się do każdej torebki, bo nie zajmuje wiele miejsca. Pachnie przepięknie, wygląda elegancko. Mgiełka ma odświeżać naszą buzię, nawilżać oraz odżywiać. Dzięki ślicznemu zapachowi i uczuciu ulgi na skórze aplikacja staje się tak przyjemna, że mogłabym na raz wypryskać całe opakowanie. Zastanawia mnie to, na ile wystarczy mi ten produkt. Pojemność jest mała i niestety nie występuje w większej wersji. To jednak nie zniechęciło mnie do zakupu i wypróbowania tego kosmetyku. Może on służyć nam jako baza pod makijaż, mgiełka wykańczająca makijaż, eliminująca efekt pudrowości, lub po prostu mgiełka. Ponoć utrwala nawet nasz makeup, chociaż nie została stworzona do tego celu. W skrajnych przypadkach możbna użyć mgiełki jeśli zapomnicie zabrać ze sobą kremu w podróż. Jest to kolejny produkt, którego można używać na różne sposoby i to mi się w nim podoba. A do tego ten zapach... Z tego co wiem, dostępna jest również zielona wersja do cery tłustej. Polecam każdemu! Koniec z suchą od pudru buzią! 



A na koniec chciałam pochwalić się książką, którą ostatnio kupiłam. Jeśli czytałyście to podzielcie się koniecznie wrażeniami w komentarzach. Ja ostatnio mam bardzo mało czasu, za mną dopiero kilka stron, ale już bardzo mi się podoba. Ciekawe, czy dowiem się czegoś nowego. 

A na koniec mam dla was

Przeczytaj też...

0 komentarze

Flickr Images