Tricki makijażowe dla zmęczonej cery

Nieprzespana noc? Powodów może być wiele. Zbyt wiele nauki, płaczące potomstwo, a może znów youtube wciągnął trochę za bardzo i zamiast iść...

Nieprzespana noc? Powodów może być wiele. Zbyt wiele nauki, płaczące potomstwo, a może znów youtube wciągnął trochę za bardzo i zamiast iść spać o 22, poszłaś o 22? Jeśli nie to, to może przeszłaś właśnie chorobę, a na domiar złego wyskoczyło Ci na buzi kilku nieprzyjaciół, którzy chcą zrujnować Twoją od dawna planowaną randkę, albo ważne spotkanie biznesowe? Można tak wymieniać bez końca, jednak na wszystko można znaleźć lekarstwo. Dobrze wykonany makijaż to nie koniecznie taki, który wykonuje się pięć godzin, czasem wystarczy 10 minut lub mniej, aby w lustrze zamiast zmęczonej buzi zobaczyć promienną, wyspaną twarz. 




Oczywiście podstawą do dobrego makijażu jest odpowiednia pielęgnacja cery, ale na pewno wiecie, że czasami nawet to nie wystarcza, ponieważ każdy z nas ma gorsze dni.

Dzisiaj przedstawię wam kilka tricków, które sama stosuję, kiedy się nie wyśpię, źle się czuję, albo po prostu chcę wyglądać lepiej. Słowo klucz to blask. Uwielbiam, kiedy moja skóra jest rozświetlona i promienna. Rozświetlenie to słowo klucz dzisiejszego posta. Zacznijmy od początku! 

Oprócz kremu, który dobrze nawilży naszą cerę warto zaopatrzyć się w lekki podkład rozświetlający. W 'gorsze dni' ciężkie podkłady mogą jeszcze bardziej przytłoczyć naszą skórę i dodać jej lat, a chodzi nam o coś zupełnie przeciwnego. Dlatego podkład rozświetlający będzie w tym wypadku dobrym rozwiązaniem.

Pod oczy warto wybrać jasny, lekki korektor, a na nieprzyjaciół nałożyć jakiś korektor w kremie do zadań specjalnych, na przykład ten z Catrice w słoiczku. Później czas na puder, bronzer, róż i rozświetlacz. Bronzer to coś z czym nie należy przesadzić, a róż i rozświetlacz będą naszymi sprzymierzeńcami do promiennej cery.



Jeśli chodzi o oczy i całą ich oprawę wybieram jeden jasny, błyszczący cień i nakładam go na całą powiekę palcem. Oko otwiera się, a spojrzenie staje się bardziej wypczęte i świeże. Rezygnuję z kreski na górnej powiece i ciemnych, przytłaczających cieni. Na linię wodną nakładam ulubioną kredkę z Inglota, która działa cuda. Z czarwonej, niewyspanej linii wodnej robi się jasna i wypoczęta. Rzęsy przeczesuję tuszem, który idealnie je rozdzieli i wydłuży.  Brwi powinny być zaznaczone żelem i ulubionym cieniem do powiek. 

W przypadku ust wybieram błyszczącą jasno różową szminkę. Wszelkie maty zabronione. Zostawmy je na lepsze dni.

Tym sposobem przemieniamy się z bestii w piękną i możemy ruszać na podbój dzisiejszych obowiązków. Chyba trochę poniosła mnie wyobraźnia, a to znak, że trzeba kończyć pisać. Dajcie znać jakie są wasze makijażowe tricki w gorsze dni, kiedy wasza cera jest wyraźnie zmęczona.


Przeczytaj też...

0 komentarze

Flickr Images